to tak jak wypic kawe rano na czczo - uczucie wyjalowienia jest okropne... nienawidze kawy..
ktos kiedys powiedzial i mial racje, ze ludzie pisza jak jest im zle, a mowia, kiedy czuja sie dobrze...
hmmm - wczoraj zrobilem cos o czym zawsze marzylem - zdobylem Sleze w zimie - pewnie se pomyslicie, wielkie mi haaalo, a ja powiem wtedy, ze i owszem, wielkie halo, bo na piechotke z domku rodzicow sie wybralem - 3 godziny solidnego marszu w jedna zdrone, jakies 25-30 kilometrow glownie w sniegu - piekna sprawa - potrzebowalem tego, bylem okropnie zmeczony, a dzisiaj rano obudzilem sie z bulem kolan - starosc nie radosc - chyba zaczne nosic kalisraki ;-)
i rosna we mnie mnogie postanowienia - jakby sie dla mnie zaczynal rok dopiero z pierwszym marca - i wtedy moje "new years resolutions" wejda w zycie - chcialbym cos w sobie i w zyciu zmienic - cos mnie gryzie od srodka - chce zyc szybciej, pelniej, odwazniej...
moze sie w koncu naucze plywac - moze sie w koncu odwaze jezdzic bez automatycznej skrzyni biegow, moze sie wybiore daaaaleko,,,
moj szef mowi - zadne moze - zadne postaram sie - mowi sie, ze sie zrobi... tia - za stary by sie zmienic
2009 rok byl dla mnie rokiem dobrym - chyba lepiej byc nie moglo,,,
cos mi w piersi gra, ze 2010 bedzie gorszym rokiem, choc zacznie sie za kilka dni ledwie, przewiduje jakas katastrofe, jest kilka lekow co mi w piersi graja, mam nadzieje, ze to jednak nic nieznaczace glupie i mylne przeczucie...
Juz myslalem, ze stracilem mBloga na zawsze - ciagle zapomnialem sie choc na piec sekund zalogowac, a wiem, ze po pewnym czasie jak sie nie wykazuje aktywnosci, to sru i nie ma bloga, a tu widze, ze blog jest, wiec czem predzej zarzucam malutki apdejt...
W zyciu u mnie spokojnie i radosnie i jakos niewiele zmartwien - no moze ostatnio nieco zbyt duzo dalem dupy w pracy, ale to jedynie w przenosni i chyba nie bedzie az tak zle jak by moglo byc, jak wezme dupe w troki, to pewnie da sie wyniki poprawic, nawet w weekend nieco pracuje nad soba w sprawach sluzbowych...
Ostatnio powrocilem z wycieczki do Mediolanu - fajne miasto, nieco nudne, dosc drogie, ale w zasadzie firma placila za nas, wiec se nieco poszalelismy - restauracyjki, obiadki, saperki - buon natale 
powrot tez mnie zaskoczyl niewspolmiernie, bo tyle milosci radosci i tesknoty dawno nie widzialem w jednej parze oczu...
a dzisiaj siedze se na wsi i nadrabiam niebytnosc - kolejne odcinki seriali i odwiedziny u brata i bratanic - pierogi na obiad i zupa szczawiowa - no i przy okazji slysze, ze nie u wszystkich jest rozowo ...
hmm - moim zdanie homoseksualizm nie jest choroba - ale to nie tylko moje zdanie - Swiatowa Komisja Zdrowia (czy jak to sie nazywa) wykreslila homoseksualizm z listy chorob 30-40 lat temu
nie wiem na ile Pan Homofob wierzy w zdanie ekspertow, ale jest jest ono wlasnie takie... Poza tym kazdy psycholog potwierdzi slusznosc tej opinii...
Mowisz, ze homoseksualizm jest nienaturalny, a ja powiem, ze jest natrualny, bo czlowiek sie z tym rodzi, to nie jest kewstia wyboru - dle mnie nienaturalnym byloby bycie z kobieta, wbrez swoim naturalnym potrzebom,,, A natury nie uda sie oszukac, wiec suma sumarum dlaczego mialbym krzywdzic niewinna kobiete - z wlasnym homoseksualizmem (wzglednie z natura) sie nie wygra - probowalem
ponadto nie uwazam sie za kurwe - wyraz ten okresla osobe (wzglednie kobiete) lekkich obyczajow - a ja wprost przeciwnie, zaloze sie, ze mialem mniej partnerow niz Pan Homofob partnerek - i kto wtedy bardziej zasluguje na miano "kurwy"?
jesli zas chodzi o homofobie, to skromnym moim zdanie chodzi i w tym przypadku o strach - przed czyms, tylko nie potrafie do konca powiedziec czego Pan Homofob sie tak boi
jak dla mnie wynika to z braku poznania zagadnienia --- to moze byc szokujace, ale gejow jest wiecej niz sie moze wydawac, szczegolnie w tym najblizszym otoczeniu kazdego czlowieka...
ja rowniez mam brata, mam rodzicow, mam bratanice --- prowadze normalne zycie 
a na koniec historyjka --- brat w pracy podsluchal rozmowe - osoby inteligentne rozmawiaja o problemie homoseksualizmu - ludzie po studiach obyci i otwarci na swiat --- podsumowujac rozmowe: "gejow powinno sie palic na stosach" - brata zamorowalo, jakos raczej nie chcialby widziec mnie na stosie...
kto wie, moze Pan Homofob nieswiadomie potepia kogos kogo lubi, szanuje a moze nawet i kocha?

dzisiaj pierwszy raz w zyciu walczylem na torebki, hmmm, nawet damskie torebki... w sklepie z galanteria skorzana
uspokoic was musze, to nie byla moja torebka, z Ziolem sie pobilem, na zarty, ale walka przednia byla, duzo smiechu i zabawy - bede mial chyba siniaka po uderzeniu parasolki...
a do Pana Homofoba, ktory skomentowal poprzednia notatke:
Dziekuje za komentarz - kazdy moze i powinien miec swoje wlasne zdanie... Nie rozumiem jednak skad az tak wiele agresji i po co tyle inwektyw? Zastanawiam sie ilu gejow znasz no i dlaczego sie ich tak boisz - wzrokiem, ba nawet dotykiem nie zarazamy homoseksualizmem - ciekawi mnie, czy ta agresja jest podyktowana czyms racjonalnym? Ponadto piszac bloga siedze w swoim domku wiec mozna uznac, ze trzymam sie Twoich zalecen ;-) no i ciekawi mnie rowniez, co takiego jest "normalne" u Niemcow a u "nas" juz nie?
(czy sie wywiaze dialog hehe)
a dzisiaj siedze na wsi - odrabiam zajecia z bycia dobrym wujkiem
no dzisiaj sie nie popisalem, spedzilem ledwo godzine z wariatka losiem i nieokreslona 
hmmm - jutro znowu bede starszy - pierwszy rok po zmianie kodu --- i chetka na podsumowanie...
KOMPLETNY SPOKOJ - nie szarpie sie, nie staram sie osiagnac czegos co nieosiagalne --- znalazlem siebie swoje zycie jest fantastycznie... tak jak pisalem poprzednio - nie jest sielankowo - wkladam wiele wysilku w to co mam i w to co chce budowac i powiem wam, ze chyba zrozumialem w koncu, ze na tym polega dojrzalosc --- na wytrwalosci 
bo duzo mam
rodzine co mnie nie podaruje, jesli nie przyjade na weekend choc raz na dwa tygodnie
prace co lubie i mimo iz czasami sie nudze, to nie chce zmieniac (dzisiaj sie bawilem wysmienicie gadajac z hindusami ;-) ) - kto wie co to znaczy jowialny? a oni wiedza ;-)
i mam pajaca swojego
co zaczynam go rozumiec bardziej niz moglbym kiedykolwiek przypuszczac...
wszystko w swoim czasie... mam dobry czas 
zaczalem sie czuc bezpiecznie, w tym co robie, w tym co lubie, w tym co kocham --- choc nie do konca jest to sielanka, bo ucze sie akceptowac to czego nie lubie i co mnie drazni, ciezkie i trudne, ale to klucz do realizacji - samo- tez...
cos mojego, coz dziwnego, cos pajacowatego...
If you place something in the centre of your life
IT WILL EVENTUALLY POISON YOUR LIFE
do not get addicted ;-)
marzy sie cosmo na sciane - ozdoba mala - niezobowiazujaca 
dzisiaj u rodzicow, wycieczka do ś w planie
insomnia rowniez
zaczynam widziec siebie samego w tej samej konfiguracji za lat dziesiec - no i na to tyle musialem czekac?
pierwsze swieto pierdolnietych od lat, ktorego nie spedze w matrymonialnej samotni ;-) brrrrr 
a little peace of mind ale nie tylko --- jakos tak sie stalo, ze 2 miechy mnie nie bylo i Mblog sie o mnie upomnial --- sam nie wiem jak to zlecialo, co robilem i jaki jest z tego wniosek --- troche sie stalo, wydarzylo, zmienilo --- pewnie na lepsze i na dobre ;-) choc ostatnio sie na chwilke w tym pogubilem, zobaczymy ;-)
jednakowoz, jest dobrze ;-)
tymczasem borem lasem
- Imie: Jimmy
O sobie:
Blog standardowego pedala,,, chcialbym po cichu, by ludzie zrozumieli, ze geje/pedaly/cioty - zwal jak zwal - to tak samo normalni ludzie, jak wszyscy - z marzeniami, pragnieniami, praca, zwyklym zyciem --- dosc STANDARDOWYM,,

